Trzeci etap był tak morderczy, że organizatorzy zadecydowali się skrócić wczorajszy odcinek specjalny z Fiambali do Copiapo z 203 km do 160 km. Najpierw trzeba było jeszcze przejechać 394 km tzw. dojazdówki przez przełęcz San Franciso na granicy Argentyny i Chile położonej na wysokości 4,726 m.
Najwyżej sklasyfikowany w klasyfikacji generalnej z polskich zawodników – Krzysztof Hołowczyc jadący z belgijskim pilotem Jeanem-Markiem Fortinem - na Nissanie dojechał do mety na 16. pozycji, tracąc do zwycięzców Gordon-Grider (USA, Hummer) 19 minut i 1 sekundę. Po czterech odcinkach para Hałowczyc - Fortin spadła na miejsce 6. z niewiele ponad godzinną stratą do liderów.
Najlepiej spośród Polakow spisał się Jakub Przygoński, który do mety dojechał na 7. miejscu, który startował dopiero jako 38. (pozycja z poprzedniego dnia), a na trasie wyprzedził 21 rywali. Na ostatnim pomiarze czasu - między 111. km a metą - uzyskał czwarty czas! Ostatecznie był siódmy i w klasyfikacji generalnej awansował na 21. miejsce. Również do przodu przesunął się Czachor - jest 18.
Wczorajszy etap to dopiero początek morderczej walki w Dakarze. Od środy do piątku oesy mają 483 km, 418 km i... 600 km. Większość trasy wiedzie po najbardziej suchej pustyni świata Atacama. Na samą myśl, jakie piekło czeka uczestników Dakaru, robi się słabo. Miejmy nadzieję, że nasi zawodnicy poradzą sobie z piaskiem pustyni i nadal będą odnotowywać dobre wyniki.
W kategorii quadów nieźle spisał się Rafał Sonik. Polak był 10. (strata 24 min 10 sek do Argentyńczyka Alejandro Patronelliego). Po czterech etapach Sonik zajmuje 14. lokatę ze stratą ponad 4 godzin do lidera. W klasie ciężkiej nieustannie rządzą Kamazy. Chagin wygrał dziś o 7:44 min z Kabirovem i wyprzedza go o 26 minut. Baran i spółka mieli 24 czas.
Wyniki 1. etapu
Wyniki 2. etapu
Wyniki 3. etapu