Ludzie od zawsze pragną poprawić swoje życie seksualne nie szczędząc na to czasu i pieniędzy. W antycznym Rzymie za cudowny środek uchodził pysk słonia i oczy hieny. Te egzotyczne specjały cieszyły się sporą popularnością... a biorąc pod uwagę zamiłowanie do uciech cielesnych w antyku, skutki ich działań nie trudno sobie wyobrazić.
W odległych Chinach medycyna tradycyjna zalecała spożywanie sproszkowanych rogów nosorożca. Taki proszek miał zapewniać nieziemskie doznania dla obu partnerów.

Na szczęście w dzisiejszych czasach kochankowie opętani rządzą rozkoszy nie muszą uciekać się do tak egzotycznej diety. Z pomocą przychodzą mniej wyszukane afrodyzjaki.
Afrodyzjaki Afrodyzjaki, czyli substancje poprawiające libido, swoją nazwę zawdzięczają greckiej bogini piękna, pożądania i płodności – Afrodycie. Należą do nich niektóre zioła, potrawy i inne środki budzące cielesne pożądanie. Ale ponad 5000-letnia tradycja ich stosowania bazuje bardziej na folklorze i opowieściach babci niż dokonaniach współczesnej nauki.
Nie ma naukowych dowodów na ich działanie – wyjaśnia Leonore Tiefer, profesor psychiatrii z Uniwersytetu Medycznego w Nowym Jorku.
Działanie afrodyzjaków określa się w świecie nauki jako efekt placebo. W sferze seksualnej dotyczy on 30% mężczyzn i 50% kobiet. Wielu ludzi wierzy w cudowne działanie pigułek lub określonego produktu. Tak naprawdę całą robotę za „cudowne eliksiry” wykonuje ludzki mózg.