piątek, 23 sierpień 2013 11:04

WPB Anders – lekki czołg?

Napisał 
    polish tank anders 4
    Polska to chyba jedyne państwo, gdzie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa projektuje czołgi i wozy opancerzone, których MON i tak nie kupi, gdyż właśnie zapłacił za 12 samolotów Bryza jak za amerykańskie F-22 Raptor. A poza tym jest zajęty planowaniem kolejnej spektakularnej katastrofy lotniczej ...
     
    Demonstrator technologii, który mogliśmy oglądać podczas MSPO w Kielcach naprawdę robi wrażenie. Powstał w tempie ekspresowym, a na program WPB wydano dotychczas 17 milionów złotych, czyli mniej niż Kirgistan płaci za opracowanie nowego homonta dla piżmowołów.

    Widać w tym projekcie mnóstwo pomysłowości, serca i determinacji. Miejmy nadzieje, że naszych decydentów przekona on, że w polskich instytucjach badawczo-rozwojowych i zakładach zbrojeniowych można zbudować nowoczesny pojazd gąsienicowy, tym bardziej że użytkowany obecnie przez nas sprzęt importowany od naszych rosyjskich przyjaciół lub na ich licencji nie jest wieczny.

    Wszystkim nam zależy żeby polscy żołnierze użytkowali znakomite polskie czołgi, lotniskowce i bomby atomowe, a na orbicie nad bezpieczeństwem czuwała polska Gwiazda Śmierci i dywizja Transformersów. Wróćmy jednak na ziemię. Anders jako czołg to pomysł kontrowersyjny.

    O ile posiadanie uniwersalnej platformy gąsienicowej nie budzi zastrzeżeń to pojazd w wersji Lekkiego Czołgu czy raczej Wozu Wsparcia Ogniowego wywołał już istną powódź komentarzy. Oliwy do ognia dodała także telewizja, informując jakoby PLC Anders był następcą czołgów T-72 w polskiej armii.

    Podstawowym pytaniem jest, czy pojazd tego typu, nawet wyposażony w armatę 120 mm może konkurować z nowoczesnymi MBT?
    polish tank anders 3
     
    Tu niewątpliwie zaletą może być szczątkowa [bezzałogowa?] wieża czołgu oraz silnik umieszczony z przodu kadłuba. I chyba na tym przewaga się kończy.

    Być może na współczesnym, zinformatyzowanym polu walki, ciężki pancerz nie jest już takim atutem jak kiedyś. Chociaż tendencje w rozwojach czołgów zdają się świadczyć wręcz przeciwnie. Wspomniana w materiale filmowym niemiecka Puma czy, niewspomniany, izraelski Namer mają przecież kadłuby godne prawdziwych czołgów, a nie BWP.

    Jak wiadomo telewizja kłamie, więc nie komentujmy już faktów medialnych. Anders, w wersji z armatą 120 mm, alternatywą dla czołgów raczej nie będzie. Jego zastosowanie narzuca się samo, a są to misje zagraniczne.

    Tym bardziej, że w założeniach miał być także pojazdem aeromobilnym.

    No właśnie ... jest jeszcze jeden odpowiednik naszego Andersa, o którym nie wspomniano w filmie. Jest to rosyjski 2S25 Sprut-SD – mały, lekki i z potężnym wytryskiem. 125 mm armata na wątłym kadłubie sprawia, że Sprut może pływać i skakać ze spadochronu, a jego masa nie przekraczająca 18 t, sprawia że jest rzeczywiście aeromobilny.

    Masa PLC Anders zaś niebezpiecznie szybuje do 40 ton, co znaczy że waży tyle, co dwa 2S25. Myślę że z taką wagą nasze cenne transportowe Bryzy nie maja szans. No chyba że to będzie 10 Bryz z przywiązanym na sznurkach Andersem .....

    Obawiam się że PLC nie tylko nie wejdzie do Bryzy i CASY, ale i do Herculesa [choć tu pewności nie mam], więc przy jego transporcie trzeba będzie liczyć na sojuszników.
     
    polish tank anders 1
    Reasumując, Wielozadaniowa Platforma Bojowa to ciekawy, ambitny i potrzebny projekt. Tylko nie jako, wspomniana w mediach, alternatywa dla czołgu podstawowego, która wywołała tyle krzyków oburzenia.

    Inżynierom z grupy BUMAR życzymy, aby wszystko poszło gładko i WPB nie została udupiona jak inne Krab i Loara. Trzymajmy kciuki za Andersa.

    Skomentuj

    Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

    Polub nas na Facebooku