Lśnienie – audiobook w superprodukcji – recenzja

Browse By

Jeśli do tej pory nie zetknęliście się ze słuchowiskami to już wyjaśniam. To tak jakby włączyć film i zamknąć oczy. No prawie, bo całą akcję opisuje dodatkowo narrator. Jak wypada „Lśnienie” Stephena Kinga czytane przez grupę świetnych aktorów? Ta recenzja odpowie nie tylko na to pytanie.

Uwielbiam audiobooki czytane przez grupę lektorów. Na tym polu Polacy nie tylko nie odstają od zachodu, ba ci mogliby się nawet sporo od nas nauczyć. Dla mnie słuchowisko „Trylogia husycka” Sapkowskiego wyniosło audiobooki na nowy poziom. Dzięki nim codzienne dojazdy do pracy samochodem mijają zdecydowanie szybciej.

Gdy dowiedziałem się, że Audioteka pracuje nad „Lśnieniem” Kinga bałem się, że nic nie przebije mojego wyobrażenia o tej książce. Postać Jacka Torrance’a nierozerwalnie kojarzy mi się z Jackiem Nickolsonem z filmowej wersji Stanley’a Kubrica. Jak ktoś mógłby dorównać jego fenomenalnej roli? Choćby nawet w wersji dźwiękowej. Niepotrzebnie, bo Adam Woronowicz naprawdę daje radę.

Sama fabuła większości z was będzie pewnie doskonale znana. Jack dostaje pracę w Hotelu Panorama, położonym wysoko w górach. Ma opiekować się budynkiem przez całą zimę. Zabiera żonę Wenddy (w tej roli doskonała Agata Kulesza) i 5-letniego syna (Bernard Lewandowski). Cała rodzina musi przetrwać na odludziu do wiosny. Wbrew pozorom to nie jest proste zajęcie.

Danny jest niezwykłym dzieckiem. Ma dar „jaśnienia” – widzi rzeczy, które się wydarzyły i te które mogą się jeszcze wydarzyć. Niestety, najczęściej jednak te złe. Sama Panorama też nie jest zwykłym hotelem. Przez lata budynek był świadkiem morderstw, śmierci, wypadków i innych strasznych rzeczy. Teraz wszystko stara się pokazać Danny’emu. Największy wpływ hotel ma jednak na Jacka. Niepijący alkoholik z kochającego ojca powoli zmienia się w demona.

Odłóżmy na bok historię Torrence’ów. Choć to ona stanowi o sile całej książki, w audiobooku równie ważna jest sama realizacja. A ta jest po prostu mistrzowska…

lsnienie

Adam Woronowicz w roli szalejącego Jacka wypada bardzo autentycznie. Z głosu Agaty Kuleszy czuć strach, obawę i w końcu siłę. Wisienkę na torcie dokłada Krzysztof Gosztyła, który prowadzi narrację w swoim niepodrabialnym stylu. Aktualnie to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy lektor w Polsce. No i oczywiście Bernard Lewandowski. Młody aktor spisał się celująco.

Od strony dźwiękowej „Lśnienie” to też najwyższa półka. Odgłos skrzypiących drzwi, płacz dziecka, czy wycie wiatru za oknem mogą powodować dreszcze. Twórcom udało się wiernie oddać klimat książki i zbudować powoli narastającą atmosferę grozy, tak charakterystyczną przecież dla Kinga.

Wspomniałem, że lubię słuchać audiobooków w samochodzie, ale „Lśnienie” lepiej zostawić sobie na nocne seanse w słuchawkach. I spokojnie wsłuchać się w popis gry aktorskiej oraz niesamowitą realizację. Taka produkcja trafia się raz na kilka lat. Na prawdę…

Ocena: 9/10

Jeśli ta recenzja jeszcze nie przekonała, na stronie Audioteki można przesłuchać dwie pierwsze godziny „Lśnienia”. Całe słuchowisko trwa 21 godzin i 8 minut.

Najnowsze artykuły:

Close