Twardziel.pl - mocne strony http://www.twardziel.pl Wed, 29 Mar 2017 23:19:52 +0200 Joomla! - Open Source Content Management pl-pl Opony zimowe – w jaki sposób są oznaczane? http://www.twardziel.pl/motoryzacja/poradnik/opony-zimowe-w-jaki-sposob-sa-oznaczane http://www.twardziel.pl/motoryzacja/poradnik/opony-zimowe-w-jaki-sposob-sa-oznaczane Opony zimowe – w jaki sposób są oznaczane?

W ostatnim czasie polskie zimy raczej nie dają nam się we znaki. Długie okresy bez śniegu i mrozów sprawiają, że niektórzy decydują się nie zmieniać opon na zimowe. Wystarczy jednak gwałtowna zmiana pogody lub wyjazd w góry, aby tego pożałować. Dlatego też dla bezpieczeństwa własnego i innych kierowców warto kupić dobre ogumienie zimowe.

opony zimowe s

W ostatnim czasie polskie zimy raczej nie dają nam się we znaki. Długie okresy bez śniegu i mrozów sprawiają, że niektórzy decydują się nie zmieniać opon na zimowe. Wystarczy jednak gwałtowna zmiana pogody lub wyjazd w góry, aby tego pożałować. Dlatego też dla bezpieczeństwa własnego i innych kierowców warto kupić dobre ogumienie zimowe.

Symbole opon zimowych

Obecnie producenci ogumienia samochodowego oferują opony letnie, zimowe i całoroczne. Każde z nich charakteryzują się nieco innymi parametrami, wyglądem, czy składem mieszanki, z jakiej zostały wykonane. Jeśli planujemy zakup nowych gum do jazdy zimą, powinniśmy szukać na nich odpowiednich oznaczeń. Zazwyczaj jest to symbol płatka śniegu, albo trzech górskich szczytów z płatkiem śniegu czyli 3PMSF (od ang. „Three Peak Mountain Snow Flake”) Decydując się na taki model mamy pewność, że wybrany produkt dobrze spełni swoje zadanie w niskich temperaturach, na śniegu i błocie pośniegowym.

Uwaga na oznaczenie M+S

Wiele osób uważa, że litery M+S pochodzące od angielskich słów „mud” (‘błoto’) i „snow” (‘śnieg’) to oznaczenie opon zimowych. Co prawda mogą one to sugerować, ale w rzeczywistości jest nieco inaczej. Taki symbol znaleźć można również na gumach całorocznych, przeznaczonych do samochodów 4x4, czy wyprodukowanych w Chinach, które niekiedy nie spełniają nawet minimum wymagań dla warunków zimowych. Oznaczenie M+S należy traktować raczej jako deklarację producenta, że oferowane przez niego opony zostały zaprojektowane tak, aby zapewnić lepszą przyczepność na błocie i śniegu niż te standardowe. W praktyce te dwie litery pojawiają się na wielu oponach, nie tylko zimowych. Dlatego też, aby mieć pewność, że kupowane przez nas ogumienie zapewni nam bezpieczną jazdę w niskich temperaturach albo pozwoli bez większych problemów ruszyć na zaśnieżonym wzniesieniu, zdecydowanie bezpieczniej jest poszukać wspomnianych już symboli z płatkiem śniegu.

Jak wyglądają testy opon zimowych?

Symbol 3PMSF umieszczany jest tylko na tych oponach, które pomyślnie przeszły testy sprawdzające ich zachowanie w warunkach zimowych podczas hamowania czy w zakrętach. Metoda weryfikująca ogumienie i pozwalająca zaklasyfikować je do modeli zimowych to MFDD- Mean Fully Developed Deceleration, co można przetłumaczyć jako „średnie pełne opóźnienie hamowania”. Polega ona na pomiarze odległości podczas hamowania auta wyposażonego w ABS z prędkości 25km/h do 10 km/h oraz obliczeniu indeksu przyczepności w stosunku do opony wzorcowej. Test odbywa się na płaskim torze, który pokryty jest ubitym śniegiem, przy niskich temperaturach powietrza i śniegu. Uzyskane podczas próby wyniki porównywane są z tymi osiągniętymi przez oponę wzorcową - indeks przyczepności na śniegu w przypadku gum do samochodów osobowych musi być o 7% lepszy. Tylko wtedy testowany model może zostać oznaczony symbolem 3PMSF.

Dlaczego warto zmieniać opony?

Ogumienie letnie produkowane jest z mieszanek odpornych na działanie wysokich temperatur. Jego zadaniem jest zapewnić niskie zużycie paliwa przy jednoczesnym ograniczeniu hałasu i dobrej przyczepności na mokrej nawierzchni. Opony zimowe powstają z miękkiej gumy, a ich bieżnik pokryty jest większą liczbą nacięć, aby zapewnić lepszą przyczepność na śniegu. Lamele powinny być elastyczne, aby opona zachowywała swoje właściwości. Jeśli tego typu ogumienie używane będzie latem, a więc na twardej powierzchni i w wysokich temperaturach, opony zużyją się bardzo szybko. Z kolei gumy letnie na śniegu nie zapewnią odpowiedniej przyczepności, a pod wpływem niskiej temperatury będą twardnieć, co oczywiście  przekłada się na większe ryzyko poślizgu. Aby więc mieć pewność, że nagłe opady śniegu nie pokrzyżują nam planów, a podczas jazdy nie stanowimy zagrożenia dla siebie i innych kierowców, powinniśmy dbać o wymianę opon na zimowe. Dobre ogumienie zapewni nam bezpieczeństwo podczas jazdy, skuteczne hamowanie i brak problemów z ruszaniem na lodzie czy śniegu. Przed zakupem opon sprawdźmy więc, czy interesujący nas model ma odpowiednie oznaczenie.

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Poradnik Tue, 28 Mar 2017 09:25:48 +0200
KONKURS: Dworzec Śródmieście - wygraj nową książkę Bartka Biedrzyckiego http://www.twardziel.pl/konkursy/konkurs-dworzec-srodmiescie-wygraj-nowa-ksiazke-bartka-biedrzyckiego http://www.twardziel.pl/konkursy/konkurs-dworzec-srodmiescie-wygraj-nowa-ksiazke-bartka-biedrzyckiego KONKURS: Dworzec Śródmieście - wygraj nową książkę Bartka Biedrzyckiego

Do księgarń trafiła już trzecia część warszawskiej postapokalipsy. Z tej okazji mamy dla Was konkurs, w którym trzeba będzie wykazać się odwagą stalkera i przebiegłością mieszkańca warszawskiej Pragi.

Do księgarń trafiła już trzecia część warszawskiej postapokalipsy. Z tej okazji mamy dla Was konkurs, w którym trzeba będzie wykazać się odwagą stalkera i przebiegłością mieszkańca warszawskiej Pragi.

Warszawa po Zagładzie. Ludzie żyją na podziemnych dworcach, w piwnicach, w zapomnianych przejściach. Śmieją się i płaczą, kochają i nienawidzą, czekają, nie wiedząc na co, szukają rzadko wiedząc czego. Żyją i umierają. Ale czasem, kiedy śmierć jest zbyt gwałtowna, krucha równowaga i prowizoryczna umowa społeczna zostają naruszone.

Czy po wojnie atomowej nie ma już dobrych ludzi? Czy każdy człowiek, nawet ten z pozoru najlepszy, ma w sobie utajonego zbrodniarza, który za godziwą zapłatę zrobi wszystko? Ile warte jest w takim świecie życie – brata, męża, syna...

Napisana z wielkim rozmachem kulminacja przygód rudobrodego stalkera Borki z Kryształowego Pałacu, pokazująca życie Warszawy poza systemem stołecznego metra od chwili Zagłady, aż po czasy najnowsze. Klucz do zrozumienia wydarzeń trylogii warszawskiej, odkrywający wszystkie tajemnice i misterną siatkę powiązań między pozornie nieznajomymi bohaterami.

 

KONKURS

Weź udział w konkursie i wygraj jedną z trzech książek Bartka Biedrzyckiego "Dworzec Śródmieście". Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: Co zrobiłbyś w metrze gdyby nagle zgasło w nim światło, a syreny alarmowe rozwyłyby się w całej Warszawie". Na kreatywne odpowiedzi przesłane na maila redakcja@twardziel.pl czekamy do piątku 17 marca. Potem wybierzemy trzy najciekawsze odpowiedzi i nagrodzimy zwycięzców. Powodzenia :)

dworzec kk

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Konkursy Fri, 10 Mar 2017 14:12:33 +0100
Seryjni mordercy #1 - Richard Kuklinski http://www.twardziel.pl/sensacja/seryjni-mordercy-1-richard-kuklinski http://www.twardziel.pl/sensacja/seryjni-mordercy-1-richard-kuklinski Seryjni mordercy #1 - Richard Kuklinski

Richard Kuklinski, pseudonim The Iceman, w ciągu 30-letniej kariery przestępczej zabił z zimną krwią ponad 200 osób. W 1986 roku sąd skazał go na podwójne dożywocie, co w praktyce oznaczało możliwość opuszczenia więzienia w 2046 roku. Gdyby dożył, miałby wtedy 111 lat...

richard kuklinski the iceman

Richard Kuklinski, pseudonim The Iceman, w ciągu 30-letniej kariery przestępczej zabił z zimną krwią ponad 200 osób. W 1986 roku sąd skazał go na podwójne dożywocie, co w praktyce oznaczało możliwość opuszczenia więzienia w 2046 roku. Gdyby dożył, miałby wtedy 111 lat...

 

Richard Leonard Kuklinski urodził się w 11 kwietnia 1935 roku w Jersey City w stanie New Jersey. Jego ojciec – Stanley był Polakiem, a przy okazji alkoholikiem i sadystą. Okazał się także synobójcą. Zabił najstarszego z trójki rodzeństwa - Floriana. Richard miał wtedy pięć lat. Matka także miała ciężką rękę. To właśnie dzięki jej zeznaniom śmierć syna uznano za wypadek. Powiedziała policji, że Florian spadł ze schodów i uderzył się w głowę. Po tym wydarzeniu Stanley wyprowadził się do kochanki, a Richard został najstarszym mężczyzną w domu.

Wydarzenia z dzieciństwa odbiły się na młodym Kuklinskim. W wieku kilku lat przejawiał już zachowania psychopatyczno-sadystyczne. Zrzucał psy z dachu, przywiązywał je do zderzaków autobusów, a koty wrzucał do ogniska. W wieku 18 lat takie atrakcje przestały mu wystarczać. To waśnie wtedy zabił po raz pierwszy. Jego ofiarą padł Charley Lane, przywódca szkolnego gangu, który się nad nim znęcał. Rozbił mu twarz kijem bejsbolowym, poodcinał wszystkie palce by utrudnić identyfikację, a zwłoki wrzucił do jeziora. Pobił też resztę członków gangu.

Rozsmakowany w zabójstwach przez dwa lata zabijał bezdomnych. W sumie jego „łupem” padło około 50 osób. Zdecydowanego, bezwzględnego młodzieńca szybko zwerbowała mafia. Richard Kuklinski świadczył usługi mafiom z New Jersey i Nowego Jorku, ale jego głównym mocodawcą była rodzina Gambino. Był ich najlepszym cynglem. Z zimną krwią likwidował tych, którzy podpadli mafijnej rodzinie.

W wieku 27 lat ożenił się z Barbarą, która dała mu trójkę dzieci. Wmówił jej, że jest biznesmenem, a ta do końca nie była świadoma o prawdziwym pochodzeniu pieniędzy. W małżeństwie psychopatyczne skłonności Kuklinskiego czasem o sobie przypominały, a ich ofiarą padała Barbara. Richard nigdy nie tknął dzieci. Dla nich zawsze był kochającym ojcem i starał się być wzorem do naśladowania.

The Iceman kochał swoją pracę. Zabijał ludzi strzałami z pistoletu, dusił, podtruwał cyjankiem, a czasem nawet masakrował lub patrzył na ich kaźń. Czasem wpadał na wyrafinowane sposoby – przywiązywał ofiarę do krzesła i patrzył jak żywcem zjadają ją szczury. Uwielbiał patrzeć na cierpienie, chciał by ostatnią rzeczą jaką zobaczą ofiary była jego twarz. Niektóre zbrodnie utrwalał na kasetach wideo, które potem były jednym z głównych dowodów obciążających Kuklinskiego. Ciała ofiar zwyczajnie zostawiał na miejscu morderstwa, wrzucał do rzek, a czasem w zamrażarkach. To właśnie temu zawdzięcza swój przydomek.

Kuklinski zaprzyjaźnił się z mafiozem Patem Kanem (w rzeczywistości Dominick Polifrone), tajnym agentem rozpracowującym struktury mafii. Jego zeznania przyczyniły się do aresztowania Icemana w 1986 roku. Dwa lata później sąd skazał go na podwójne dożywocie. Jego proces śledziła cała Ameryka.

W więzieniu zabił kolejne dwie osoby. Chlubił się morderstwami i udzielał wywiadów. Zmarł w wieku 71 lat, 5 marca 2006 roku – niedługo po tym jak złożył zeznania obciążające członków mafijnej rodziny. Sekcja zwłok wykazała naturalną przyczynę zgonu, ale nieoficjalnie mówiło się, że został otruty kadmem, którego nawet niewielka dawka wystarczy by zabić człowieka.

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Sensacja Thu, 09 Mar 2017 13:35:25 +0100
Seryjni mordercy #2 - Ed Gein http://www.twardziel.pl/sensacja/seryjni-mordercy-2-ed-gein http://www.twardziel.pl/sensacja/seryjni-mordercy-2-ed-gein Seryjni mordercy #2 - Ed Gein

Ed Gein nie był ani najbardziej skutecznym, ani najbardziej brutalnym i psychopatycznym mordercą w historii. Statystycznie na tle bardziej znanych seryjnych morderców wypada blado, mimo to jego postać Amerykanie zapamiętają na zawsze... To właśnie jego historia zainspirowała twórców filmu „Teksańska masakra piłą mechaniczna”.

ed gein

Ed Gein nie był ani najbardziej skutecznym, ani najbardziej brutalnym i psychopatycznym mordercą w historii. Statystycznie na tle bardziej znanych seryjnych morderców wypada blado, mimo to jego postać Amerykanie zapamiętają na zawsze... To właśnie jego historia zainspirowała twórców filmu „Teksańska masakra piłą mechaniczna”.

 

Edward Theodore Gein przyszedł urodził się t 27 sierpnia 1907 roku. Jego ojciec George był nałogowym alkoholikiem i damskim bokserem. Mężczyzna znęcał się nad żoną Augustą, której religijny fanatyzm nakazał znosić dzielnie regularne poniżenia. Gdy Ed miał siedem lat cała rodzina przeprowadziła się z La Crosse do Plainfield na niewielką farmę, gdzie miała się odizolować od zepsutego społeczeństwa, jak twierdziła Augusta.

Ojcien niezbyt interesował się dziećmi, za to matka mocno kontrolowała Eda oraz jego starszego brata Henry'ego. Pozwoliła im chodzić do szkoły, ale zabraniała kontaktów z rówieśnikami, których traktowała jak przejaw zła. Najbardziej jednak nienawidziła kobiet, które były dla niej przyczyną całego występującego na ziemi plugastwa. Wpajała synom, że są one potworami, a seks i kontakt cielesny jest śmiertelnym grzechem.

Po śmierci ojca w 1940 roku obaj chłopcy musieli pójść do pracy by pomóc matce utrzymać rodzinę. Starszy wykonywał drobne naprawy w okolicy, a Ed miał pilnować dzieci sąsiadów. Mimo to, matka wciąż miała ich za nieudaczników. Henry zaczął się buntować, ale Ed uważał Augustę za uosobienie świętości.

 

Wypadek Henrego?


Pewnego razu w pobliżu farmy Geinów rozprzestrzenił się pożar. Obaj bracia próbowali go ugasić w jednym miejscu, ale stwierdzili, że lepiej będzie się rozdzielić. Gdy ogień dogasł, a Henry wciąż nie wracał do domu matka mocno się zaniepokoiła. Ed wezwał policję i zaprowadził funkcjonariuszy do ciała chłopaka.

Zwłoki starszego z braci Geinów nie były poparzone, miały za to liczne ślady uderzeń. Mimo to, nikt nie podejrzewał Eda o morderstwo, a całość uznano za wypadek.

 

Początek fascynacji zbrodnią

Kilkanaście miesięcy po śmierci Henry'ego umarła też matka Eda. Osamotniony mężczyzna zajął się czytaniem powieści przygodowych, publikacji poświęconych kobiecej anatomii i historii eksperymentów nazistów na ludziach. Uwielbiał też chodzić na cmentarz.

Po pewnym czasie w jego głowie pojawiła się myśl o zmianie płci. Chciał dowiedzieć się jak to jest być kobietą, mieć piersi i pochwę. Swoje fascynacje realizował w nietypowy sposób – wyszukiwał w gazetach nekrologii, po czym szedł na cmentarz i odkopywał „świeżych” nieboszczyków. Odcinał im poszczególne części ciała, obdzierał ze skóry, kolekcjonował też na przykład sutki, piersi, kości, a nawet całe głowy.

W ciągu dziesięciu lat Ed odwiedzał cmentarz kilkadziesiąt razy, a zdobyczne trofea zaczynały zapełniać całe jego mieszkanie. Z kobiecych sutków zrobił sobie pas, głowy ustawiał na półce, a z czaszek robił sobie miski i ozdoby na łóżko.

 

Tylko jedno morderstwo

Jego łupy pochodziły nie tylko z cmentarza. Mężczyzna polubił zabijać, ale choć podejrzewa się go o kilkadziesiąt zbrodni, udowodniono mu tylko jedną. W 1957 roku jego ofiarą padła Mary Hogan, właścicielka baru w Plainfield. Na początku nikt nie podejrzewał niegroźnego i głupawego Eda. Sprawa wyszła na jaw trzy lata później, gdy ktoś obrabował sklep Bernice Worden.

Zajmujący się sprawą rabunku szeryf odwiedził rutynowo Eda. Gdy wszedł do jego mieszkania zauważył przyczepione do sufitu ciało. Początkowo myślał, że to jeleń, ale po dokładnych oględzinach zorientował się, że było to ciało człowieka.

 

ed gein dom farma w wisconsin

Makabryczne pamiątki

Wyniki przeszukanie domu Geina zszokowały całą Amerykę. Mężczyzna poupychał ludzkie czaszki w słupki swojego łóżka, na ścianach powiesił maski ze skóry zdartej z twarzy kobiet. Przygotował też naczynia z czaszek oraz kombinezon z ludzkiej skóry.

Ed Gein przyznał się tylko do dwóch morderstw, jednak musiało być ich więcej, bo nie wszystkie makabryczne pamiątki pochodziły z cmentarza. Nikt jednak nie potrafił mu udowodnić popełnionych morderstw.

 

Biedny, chory Ed Gein...

Biegli psychiatrzy uznali, że Ed cierpi na schizofrenię i nie może odpowiadać za makabryczne zbrodnie. Proces odbył się dopiero po dziesięciu latach leczenia psychiatrycznego. Sąd uznał go winnym śmierci Bernice Worden, ale ze względu na niepoczytalność nie mógł skazać go na więzienie. Resztę życia spędził w szpitalu psychiatrycznym, gdzie nigdy nie sprawiał problemów, a personel uznawał go za wyjątkowo spokojnego pacjenta. Pielęgniarki niepokoił tylko dziki sposób w jaki na nie patrzył, ale uznały, że nie ma powodu do niepokoju.

Ed Gein zmarł w 1984 roku, a jego szczątki pochowano na cmentarzu obok matki. Jego historia zainspirowała twórców takich filmów jak „Teksańska masakra piłą mechaniczną” czy „Milczenie owiec”.

 

http://www.youtube.com/watch?v=-kxB-Obedl4

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Sensacja Thu, 09 Mar 2017 13:35:25 +0100
5 rzeczy, które musisz wiedzieć o energii atomowej http://www.twardziel.pl/sensacja/5-rzeczy-ktore-musisz-wiedziec-o-energii-atomowej http://www.twardziel.pl/sensacja/5-rzeczy-ktore-musisz-wiedziec-o-energii-atomowej 5 rzeczy, które musisz wiedzieć o energii atomowej

Do 2030 roku na całym świecie ma działać 540 nowych reaktorów atomowych. Aż 200 z nich ma się znaleźć w Chinach, które do tego czasu mają produkować 1/5 całej powstającej na świecie energii atomowej. Przynajmniej jeden reaktor powstanie też w Polsce. To nieunikniony krok w kierunku większej niezależności energetycznej. Ale czy to bezpieczne?

elektrownia atomowa

Do 2030 roku na całym świecie ma działać 540 nowych reaktorów atomowych. Aż 200 z nich ma się znaleźć w Chinach, które do tego czasu mają produkować 1/5 całej powstającej na świecie energii atomowej. Przynajmniej jeden reaktor powstanie też w Polsce. To nieunikniony krok w kierunku większej niezależności energetycznej. Ale czy to bezpieczne?

 

Patrząc na zdjęcia Prypeci – miasta, które w latach 80-tych tętniło życiem, trudno nie mieć obaw. Dziś, kilkadziesiąt lat po wybuchu elektrowni, Czarnobyl wciąż uosabia jądrowy koszmar. W Japonii jego groźba zajrzała w oczy mieszkańcom prowincji Daiichi, najbliższym sąsiadom elektrowni Fukushima.

Oto pięć faktów na temat energii atomowej, które powinien znać każdy facet

 

1) Do 2030 roku ilość reaktorów atomowych zostanie podwojona

Po Czarnobylu świat nie zrezygnował z energii atomowej. Fukushima także nie zatrzyma tego marszu.

Na całym świecie jest obecnie 440 działających reaktorów atomowych. Kolejnych 62 jest już na ukończeniu. Jeszcze więcej, bo aż 158 czeka na rozpoczęcie. Aż 324 jest już zaplanowanych. To znaczy, że do 2030 roku zacznie działać 540 nowych reaktorów atomowych. Co piąty powstanie w Chinach, które z energią jądrową są daleko w tyle za potentatami. Obecnie działa tam „jedynie” 13 reaktorów.

 

2) Wydajność energii atomowej to tylko 33%

Reaktory atomowe dostarczają tylko 1/3 swojej energii, tracąc resztę w postaci ciepła. Cała idea atomowej mocy to tak naprawdę odświeżenie starego silnika parowego. W zamkniętej przestrzeni spalane jest paliwo, a powstała przy tym para napędza tłoki. Z tym, że zamiast węgla wrzucanego łopatą, elektrownie jądrowe wykorzystują rozszczepienie atomów wzbogaconego uranu. W ten sposób zawierające paliwo pręty nagrzewają się do ogromnej temperatury, a otaczająca je ciecz zamienia się w parę.

 

3) Elektrownie atomowe wyłączają się w czasie trzęsienia ziemi

Nowoczesne elektrownie jądrowe zabezpieczane są na wypadek różnych zdarzeń losowych na tysiące możliwych sposobów. Ale czasem to nie wystarcza.

Japonia to region sejsmicznie bardzo wrażliwy. Mimo to, żadne z dotychczasowych trzęsień ziemi nie zagroziło elektrowniom atomowym. Aż do tragicznych wydarzeń sprzed kilku tygodni. Czujniki sejsmiczne automatycznie wyłączyły całą elektrownię Fukushima. Wystąpiła jednak awaria, która niewiele wspólnego ma z trzęsieniem ziemi – zabrakło prądu do chłodzenia cieczy. Awaryjny generator także nie działał sprawnie. Zawiódł też trzeci środek awaryjny - z powodu tsunami wody do chłodzenie reaktora było zbyt mało.

Zagrożenie wybuchem było więc nie efektem trzęsienia ziemi, ale wielu nakładających się w tym samym czasie czynników. Reaktory były zabezpieczone przed poszczególnymi zdarzeniami, ale nie przed ich kumulacją.

 

4) Górnictwo węglowe pochłania rocznie więcej ofiar niż przemysł jądrowy

Górnicy są sześć razy bardziej narażeni na śmierć podczas pracy niż osoby wykonujące każdy inny zawód. To czyni kopalnie najbardziej niebezpiecznym miejscem do pracy. Według oficjalnych statystyk każdego roku w chińskich kopalniach ginie ponad sześć tysięcy górników. Nawet najbardziej przesadzona liczba ofiar wybuchu Czarnobyla nie może się równać z niechlubną statystyką chińskiego górnictwa.

 

5) Złoża uranu są bogate w surowiec ale też nieosiągalne

Obliczono, że czynnych złóż uranu wystarczy jeszcze na sto lat eksploatacji. To wystarczająco długo by naukowcy opracowali metodę wydobywania uranu z najcenniejszego źródła – oceanu. Wielka woda kryje tysiąc razy więcej surowca niż można znaleźć we wszystkich kopalniach uranu.

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Sensacja Wed, 08 Mar 2017 13:35:25 +0100
Z Bartkiem Biedrzyckim o postapokaliptycznej Warszawie i nie tylko (WYWIAD) http://www.twardziel.pl/rozrywka/ksiazki/z-bartkiem-biedrzyckim-o-postapokaliptycznej-warszawie-i-nie-tylko-wywiad http://www.twardziel.pl/rozrywka/ksiazki/z-bartkiem-biedrzyckim-o-postapokaliptycznej-warszawie-i-nie-tylko-wywiad Z Bartkiem Biedrzyckim o postapokaliptycznej Warszawie i nie tylko (WYWIAD)

Do księgarń trafia właśnie trzecia część najnowsza książka Bartka Biedrzyckiego "Dworzec Śródmieście", czyli zwieńczenie trylogii warszawskiej KOMPLEKS 7215. Z tej okazji postanowiłem przepytać autora o postapokaliptyczną scenę w Polsce i o to czy zamierza odwiedzić Czarnobyl.

Do księgarń trafia właśnie trzecia część najnowsza książka Bartka Biedrzyckiego "Dworzec Śródmieście", czyli zwieńczenie trylogii warszawskiej KOMPLEKS 7215. Z tej okazji postanowiłem przepytać autora o postapokaliptyczną scenę w Polsce i o to czy zamierza odwiedzić Czarnobyl.

 

bartek biedrzycki

Bartek, na początku gratuluję już trzeciej książki z serii. Eksploatujesz temat z niemal taką skutecznością jak Dmitr Głuchowski. Czerpałeś inspirację z jego "Metra 2033" czy wpadłeś na pomysł podobnego umiejscowienia pierwszej książki już wcześniej?

Cześć. Z tą skutecznością, to nie do końca – on stworzył międzynarodowy hit, a ja tak raczej w lokalnej skali. Seria UM2033 była jedną z moich inspiracji, chociaż niejedyną i nie najważniejszą. Bardziej zresztą tutaj odwołałbym się nie do oryginalnej powieści, ale do „Pitera” Szymuna Wroczka i trylogii petersburskiej Andrieja Diakowa.

Prócz nich był Paweł Siedlar i „Ewolwenta w cieniu wysokich kominów” – pierwszy znany mi tekst, który motyw warszawskiego metra jako schronu poruszał jeszcze przed uruchomieniem stołecznej kolejki podziemnej. I parę innych pozycji, jak chociażby klasyczny „Listonosz” Brina, w którym także była społeczność naukowców.

Były też inspiracje bardziej odległe, do których czasem nawiązywałem jakimś detalem, takie, jak awanturnicze i podróżnicze książki, które czytałem w dzieciństwie i nadal lubię czytać.

 

Na polskiej scenie powieści post-apokaliptycznych jesteś właśnie trochę takim Głuchowskim. Z wykreowanego przez Ciebie uniwersum korzystają inni twórcy. Domyślam się, że to z jednej strony powód do dumy, ale z drugiej czy nie boisz się, że ktoś wykorzysta je lepiej od Ciebie? Jaki masz w ogóle stosunek do wykorzystywania gotowych światów przez innych twórców?

No właśnie nie jestem (śmiech). Na razie trudno mówić o „twórcach”, jest Dominika Węcławek, autorka „Upadłej Świątyni”. Czy boję się, że ktoś napisze lepszą książkę? Wręcz przeciwnie – jestem bardzo ciekaw, co może z tego dość prostego settingu wyciągnąć i zupełnie nie przeraża mnie myśl, że ktoś może być w tym lepszy. W końcu to tylko rodzaj zabawy, literackiego wyżycia. Staram się mieć dystans do pisania, traktować je jak hobby.

Z Dominiką pracowaliśmy bardzo dużo i było kilka rzeczy, które zmieniła po moich uwagach, ale była to raczej praca bezproblemowa. Na pewno pomógł fakt, że dobrze znamy się z branży komiksowej i przez poprzednie kilka lat zdarzało nam się współpracować zarówno branżowo jak i spotykać całkiem prywatnie, towarzysko. Więc ta współpraca była udana. Raz tylko postawiłem veto, kiedy pojawił się motyw zupełnie nie pasujący według mnie do jednej z postaci.

Światy współdzielone to trudne zagadnienie – świetnie to widać szczególnie w przypadku komiksów, gdzie przez lata wielu twórców pracuje nad tą samą postacią, jak i w przypadku franczyz filmowych. Najlepszym przykładem są chyba Gwiezdne Wojny – część fanów akceptuje nowości i zmiany, a część się zaskorupia.

Praca we współdzielonym uniwersum ma wady i zalety – po pierwsze, mamy już dany świat, warunku wejściowe, zarysowanych bohaterów (ja akurat nie miałem, ale to inna sprawa). Z drugiej te warunki i dotychczas opisane wydarzenia wymuszają trzymanie się status quo dla świata – co czasem nie pozwala pojechać po bandzie. No i wymaga odpowiednich umiejętności. I ogromnej pracy redakcyjnej. Mam na dysku plik o nazwie „Podręcznik K7215” i jest to straszne dzieło, w którym każda postać, każdy mutant, miejsce i organizacja są dokładnie opisane. Wygląda prawie jak podręcznik do gry RPG.

 

kompleks7215 banner660x200

Czy w gronie twórców Fabrycznej Zony czuć nutkę współzawodnictwa? Czy sukcesy innych pisarzy FZ i popularność całej serii motywują Cię do jeszcze cięższej pracy?

Współzawodnictwo – nie. Nie ścigamy się, nie rywalizujemy ze sobą. Współpraca, wsparcie, betowanie tekstów czy przedpremierowe uwagi natomiast jak najbardziej mają miejsce. Zresztą nie tylko w ramach Fabrycznej, ale w ogóle w gronie ludzi, którzy piszą książki fantastyczne często wymieniamy się uwagami, omawiamy pomysły.

I czasem wrzucamy się nawzajem do tekstów.

 

Klimat postapo nieodłącznie kojarzy się z Czarnobylem. Zwiedzanie Zony masz już za sobą czy może jeszcze przed?

Ja mam straszny problem, jak ktoś mówi, że zona i Czarnobyl to postapo. Zona, gra S.T.A.L.K.E.R. to bardziej survival horror. Owszem, sztafaż, dekoracje – to jest podobne, ale w zonie świat się nie skończył, cywilizacja nie upadła. Czarnobyl funkcjonuje w pewnej bańce, ale tę bańkę otacza nasza rzeczywistość, co nadaje jej specyficznego charakteru.

W Prypeci ani nigdzie indziej w zonie jeszcze nie byłem. Mam nadzieję, że zdążę, zanim zamieni się w Bieszczady, w których ostatni raz dziko było dwadzieścia lat temu.

 

Widzisz się w konwencji romansu? Może jakiś gorący wątek w postapokaliptycznym świecie? (O to pytanie prosiła nasza redakcyjna koleżanka z serwisu SuperPani.pl)

Myślę, że dałbym radę. Napisałem nawet kiedyś, piętnaście albo może dwadzieścia? lat temu cyberpunkowy romans. O hackerze, który zakochał się w sztucznej inteligencji, nie mając świadomości, że to nie jest prawdziwa kobieta. Zakochał się tak mocno, że dla niej porzucił real life i mięso. Ale nie jest to mój preferowany gatunek.

Co do romansu w postapo – jest przecież taki wątek. To Emila, nauczycielka Emilka, nieprzytomnie i bezdurno zakochana od dziecka właściwie w nieco starszym koledze, rudobrodym stalkerze imieniem Borka. Ten motyw zresztą, dotąd traktowany nieco po macoszemu w dwóch pierwszych moich książkach, w finale trylogii wysuwa się może nie na pierwsze miejsce, ale na pewno staje się dużo ważniejszy. Ta ich relacja romantyczna (no, nie tylko romantyczna) pozwala mi pokazać lepiej pewne mechanizmy dotyczące ludzkich interakcji i zredefiniowanej moralności po apokalipsie.

Zresztą w tych książkach jest trochę więcej, naprawdę najróżniejszych, relacji damsko-męskich – od matriarchalnych Walkirii, aż po zauroczonego koleżanką chłopca.

 

Czy sukces Twoich książek zmienił coś w Twoim życiu?

Niewiele. Na pewno jest dużo radości, nagle mnóstwo ludzi mnie rozpoznaje i więcej jeżdżę na konwenty – częściej na fantastyczne obecnie niż na komiksowe, jak dawniej. Ale poza tym tak naprawdę nic ważnego się nie zmieniło.

 

Jakie masz plany na 2017 rok? Kolejna książka? A może powrót do podcastów?

Pracuję teraz nad popularnonaukową książką o historii radzieckiego programu stacji kosmicznych Salut i Ałmaz. Nie wiem, czy i kiedy ta książka ujrzy światło dzienne, jestem po rozmowach z wydawcami, ale jeszcze nic pewnego w tej sprawie nie da się powiedzieć.

Na pewno chciałbym skończyć w tym roku komiks „Jak będę duży, to zostanę Hadfieldem” nad którym od dłuższego czasu pracujemy z Błażejem Kurowskim. Mam pomysł na zbiór opowiadań w klimatach Kompleksu, ale to się chyba musi jeszcze odleżeć.

Do podcastingu nie wracam, bo nigdzie nie odszedłem. Nieprzerwanie nadaję. Na moim blogu są teraz aktywne dwie serie audycji z omówieniami książek Bohdana Peteckiego i współdzielonego uniwersum Świat Czarownic. W październiku obchodzę dziesięciolecie nadawania, co czyni mnie jednym z najdłużej nieprzerwanie nadających polskich podcasterów. Mam zamiar dalej nagrywać, bo jest to naprawdę wielka frajda.

Nie wiem, co jeszcze. Na razie odstresowuję się przed premierą sklejając modele z papieru.

]]>
Ksiażki Thu, 23 Feb 2017 13:41:16 +0100
Wszystkie odcienie sildenafilu http://www.twardziel.pl/seks/ciekawostki/wszystkie-odcienie-sildenafilu http://www.twardziel.pl/seks/ciekawostki/wszystkie-odcienie-sildenafilu Wszystkie odcienie sildenafilu

Mityczna niebieska tabletka, o której wszyscy słyszeli, jednak nikt nie widział, a już na pewno, której nikt nie próbował (bo przecież wstyd poprosić o receptę...), czyli Viagra, do niedawna była w sferze marzeń, teraz jest już na wyciągnięcie ręki! Bez recept, bez uszczerbku na męskiej dumie, wystarczy kliknąć w aptece internetowej, poczekać na przesyłkę i Walentynki mogą trwać przez cały rok!

sildenafil

Mityczna niebieska tabletka, o której wszyscy słyszeli, jednak nikt nie widział, a już na pewno, której nikt nie próbował (bo przecież wstyd poprosić o receptę...), czyli Viagra, do niedawna była w sferze marzeń, teraz jest już na wyciągnięcie ręki! Bez recept, bez uszczerbku na męskiej dumie, wystarczy kliknąć w aptece internetowej, poczekać na przesyłkę i Walentynki mogą trwać przez cały rok!

 

Problemy z erekcją? Jakie problemy??!

Faceci nie lubią przyznawać się do własnych ograniczeń, a słowo „impotent” to już określenie niewybaczalne! Niestety kłopoty z erekcją to coraz poważniejszy problem dotykający sporą liczbę mężczyzn. Dodatkowo czynników wpływających na ograniczenie zdolności osiągnięcia oraz utrzymania erekcji wciąż przybywa. Do tej pory o impotencji mówiło się w kontekście wieku, z którym wiąże się w sposób nieunikniony spadek testosteronu. Obecnie zaburzenia wzwodu dotyczą coraz młodszych mężczyzn, a przyczyny tego stanu tkwią w psychice. Stres będący nieodłącznym elementem codzienności odciska piętno na życiu seksualnym, nie pomagają również używki, zła dieta czy brak ruchu!

 

Jak farmaceuta naprawił erekcję?

Naukowcy z firmy Pfizer, którzy odpowiedzialni są za kolejną rewolucję seksualną, wcale nie zamierzali tworzyć leku na potencję. Jak często bywa, prawdziwym ojcem sukcesu po raz kolejny okazał się przypadek. Intensywne prace nad lekiem na dławicę piersiową i nadciśnienie tętnicze zaowocowały niezwykłym odkryciem. Pacjenci „skarżyli się” bowiem na niecodzienny skutek uboczny... wzmożoną erekcję! Wystarczyło, że w okolicy mężczyzny pojawiała się piękna pielęgniarka, a nie był on w stanie ukryć zakłopotania wynikającego z nieoczekiwanego wzwodu! Firma Pfizer wywęszyła interes, szybko opatentowała substancję, a w 1998 roku na rynek wypuściła słynną Viagrę.

 

Na czym polega „magia” sildenafilu?

Zaburzenia erekcji polegają na tym, że mężczyzna mimo pobudzenia seksualnego nie jest w stanie osiągnąć wzwodu lub trwa on zbyt krótko, aby odbyć stosunek. Sildenafil stymuluje przepływ krwi w członku, czyli wpływa na rozszerzenie naczyń krwionośnych, co zwiększa jej przepływ. Ponadto jako lek należący do grupy tzw. inhibitorów fosfodiesterazy typu 5 blokuje aktywność enzymu odpowiedzialnego za hamowanie erekcji. Tym sposobem umożliwia osiągnięcie oraz odpowiednio długie utrzymanie wzwodu. Działanie sildenafilu jest odczuwalne po około godzinie, u niektórych mężczyzn wcześniej, jednak do osiągnięcia pełnego sukcesu w postaci erekcji potrzebny jest jeszcze jeden element, czyli stymulacja seksualna!

 

Koniec monopolu

Od 1998 roku, kiedy to na rynek trafiły pierwsze opakowania Viagry, firma Pfizer jako jedyna miała prawo do sprzedaży sildenafilu. Po wygaśnięciu patentu rynek farmaceutyczny stopniowo wzbogaca się o kolejne preparaty wykorzystujące rewolucyjne działanie sildenafilu. W Polsce dostępne jak na razie są trzy leki niewymagające posiadania recepty, czyli MaxOn Active z Adamedu, Maxigra Go z Polpharmy oraz Inventum z Aflofarmu, który w momencie powstawiania tego artykułu, jest najtańszym preparatem bez recepty w Polsce. We wszystkich zawartość sildenafilu wynosi 25mg, w dodatku kuszą bardzo przystępną ceną.

 

Zrób prezent dla siebie i niespodziankę dla niej

Możesz nadal trwać w przekonaniu, że Twoje problemy są tymczasowe, możesz unikać intymnych sytuacji, broniąc się zmęczeniem i nadmiarem pracy. Możesz także zawierzyć niekonwencjonalnym środkom od tysiącleci stosowanym (raczej bez powodzenia!) w tradycyjnej medycynie wschodu lub kulturach pierwotnych. Wszak jądra jelenia, róg nosorożca czy krew nietoperza brzmią apetycznie i z pewnością dostępne są w każdym supermarkecie. Możesz też iść po rozum do głowy i skorzystać z najprostszej metody. W każdej aptece stacjonarnej lub internetowej dostaniesz sildenafil bez recepty, więc czy naprawdę trzeba kluczyć, popadać w depresję, odmawiać sobie przyjemności, równocześnie podkopując własny związek? Nie! Nie! Nie trzeba! Wystarczy poczytać opinie zadowolonych mężczyzn i wniebowziętych kobiet, żeby stwierdzić, że warto dać szansę sildenafilowi!

 

Przeciwwskazania i skutki przedawkowania

Jednak do tej beczki miodu trzeba włożyć i łyżkę dziegciu! MaxOn Active czy Maxigra On, choć kupowane bez recepty, to nadal leki! I należy się z nimi obchodzić bardzo ostrożnie, czyli postępować dokładnie według opisu na ulotce! Przed zastosowaniem trzeba zapoznać się z możliwymi działaniami niepożądanymi, a także skutkami przedawkowania. Wskazana dawka jest bowiem zaleceniem, a nie luźną sugestią. Sildenafil przyjmowany w nadmiarze może spowodować np. widzenie na niebiesko (sic!) lub długotrwały, często bolesny wzwód trwający do 6 godzin. Na głodnych wrażeń czeka jeszcze jedna przeszkoda, czyli przeciwwskazania. Niestety mężczyźni po niedawno przebytym zawale, cierpiący na chorobę wieńcową lub zwyrodnienie siatkówki, a także przyjmujący azotany muszą obejść się smakiem!

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Ciekawostki Thu, 16 Feb 2017 10:33:31 +0100
Jaką odzież wybrać na wyprawę survivalową http://www.twardziel.pl/lifestyle/styl/jaka-odziez-wybrac-na-wyprawe-survivalowa-2 http://www.twardziel.pl/lifestyle/styl/jaka-odziez-wybrac-na-wyprawe-survivalowa-2 Jaką odzież wybrać na wyprawę survivalową
W Polsce znajdziemy wiele ciekawych miejsc na wyprawę survivalową, co bardzo nas wszystkich cieszy. Oznacza to bowiem, że są jeszcze w naszym kraju miejsca, gdzie można być sam na sam z piękną przyrodą i sprawdzić swoje możliwości.

W Polsce znajdziemy wiele ciekawych miejsc na wyprawę survivalową, co bardzo nas wszystkich cieszy. Oznacza to bowiem, że są jeszcze w naszym kraju miejsca, gdzie można być sam na sam z piękną przyrodą i sprawdzić swoje możliwości.

odziez survivalowa

 

Jednym z podstawowych elementów takich wypraw oprócz sprzętu jest z pewnością odzież.

Odzież na wyprawę survivalową zależy od kilku czynników, przede wszystkim od pory roku, pogody, charakteru wyprawy. Latem przy temperaturze 30 i więcej stopni nie ubierzemy przecież ciężkiego umundurowania czy z kolei zimą krótkich spodenek. Zdrowy rozsądek to podstawa.

Warto zadbać nie tylko o bezpieczeństwo organizmu, ale i o wygodę. Obie rzeczy zapewnia noszenie bielizny termoaktywnej, która za pomocą specjalnych dzianin syntetycznych sprawnie odprowadza pot i parę wodną. Dzięki temu skóra pozostaje sucha, nawet przy intensywnym wysiłku fizycznym. Niektóre produkty termoaktywne zapewniają też ochronę antybakteryjną. Warto pamiętać o tym, że podczas wyprawy należy mieć zapasowe bokserki, podkoszulki czy skarpetki i zmieniać je w razie potrzeby. Brak higieny w tym względzie może spowodować konsekwencje zdrowotne. 

Pytanie, czy w letnie miesiące ubierać krótkie spodnie nurtuje początkujących amatorów survivalu. Jeśli obszar naszych działań nie jest wymagający to jak najbardziej, ale jeśli będziemy przeprawiać się przez trudny teren, pełen chwastów i roślinności, warto ubrać długie spodnie. Uchroni nas to od zadrapań czy reakcji alergicznych, a także zapewni komfort podczas długich marszów. Podobnie ma się sprawa z koszulką na długi rękaw. W sezonie zimowym konieczne jest oczywiście ubranie ciepłej kurtki z polaru, czapki i rękawiczek.

Warto poświęcić kilka słów butom, gdyż to chyba najważniejsza cześć ubioru podczas wyprawy. Powinny być one wygodne,  rozchodzone i dopasowane do naszej stopy – jeśli będą za małe lub za duże, prędko pożałujemy wyprawy. Dobrze sprawdzają się buty trekkingowe, które nie są zbyt ciężkie. W przypadku długich marszy trzeba mieć to na uwadze.




Źródło:

Odzież survivalowa - http://adventuresquad.pl/k/6/odziez

Survival jako sztuka przetrwania - https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuka_przetrwania

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Styl Thu, 09 Feb 2017 10:11:43 +0100
Kaski motocyklowe http://www.twardziel.pl/motoryzacja/motocykle/kaski-motocyklowe http://www.twardziel.pl/motoryzacja/motocykle/kaski-motocyklowe Kaski motocyklowe

Kask motocyklowy ma za zadanie ochraniać głowę osób, które uprawiają sport, bardzo często ekstremalny. Trudno wyobrazić sobie motocyklistę, który jeździ bez kasku na głowie. Jest on niezbędną częścią jego wyposażenia. Dobry kask motocyklowy powinien być wykonany z dobrego jakościowo materiału i powinien gwarantować bezpieczeństwo podczas jazdy i chronić głowę w razie wypadku.


 

 

 kask

Kask motocyklowy ma za zadanie ochraniać głowę osób, które uprawiają sport, bardzo często ekstremalny. Trudno wyobrazić sobie motocyklistę, który jeździ bez kasku na głowie. Jest on niezbędną częścią jego wyposażenia. Dobry kask motocyklowy powinien być wykonany z dobrego jakościowo materiału i powinien gwarantować bezpieczeństwo podczas jazdy i chronić głowę w razie wypadku.

Godny polecenia jest kask AGV. Najtańszy kupimy już za 189 złotych i jest on dostępny w kilku rozmiarach. Mowa o modelu Kasku MT Venus. Jest to kast, który spełnia normy ECE/ON i posiada certyfikat DOT. Należy on do grupy kasków aerodynamicznych o skorupie w jednym rozmiarze. Zapięcie kasku jest bardzo wygodne, dzięki czemu szybko można go zarówno rozpiąć jak i zapiać. Skorupa wyposażona jest w system Hiabsorbition inner shell. W środku znajduje się dobrej, jakości materiał, a szybka została wykończona poliwęglanem dzięki czemu jest odporna na bardzo duże zadrapania.

Nieco droższą propozycją jaka przygotował dla nas sklep internetowy jest kast MT Thunder Kid, który kosztuje 279 złotych. Jest to wersja dla dzieci. Jest idealny do jazdy w mieście lub do uprawiania turystyki motocyklowej. Dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych w kolorze białym i czarnym. Szukając kasku, który będzie wyglądał na sportowy warto zwrócić uwagę na Kask MT Revenge Limited Evo XS w cenie 359 złotych. Ten model ma bardzo ciekawy wygląd typowo sportowy. Skorupa zewnętrzna ma dwa rozmiary i ten model kasku można używać zarówno w czasie zimy jak i w lecie. Materiał zewnętrzny jest oddychający dzięki czemu nawet w upały nie będziemy odczuwać gorąca. Szybka jest odporna na wszelkiego rodzaju zadrapania i bardzo łatwo i szybko można ją odpiąć. Nieco droższy jest kask Caberg Breeze. Kosztuje 539 złotych i dostępny jest w ciekawym zielonym kolorze. Przypomina kask wojenny swoją matową barwą. Największą jego zaletą jest szybka, która jest odporna na zarysowania i łatwa w zdejmowaniu. Wnętrze kasku ma wyjmowaną wyściółkę dzięki czemu o wiele łatwiej jest je utrzymać w czystości.

Szukając dobrego kasku w cenie do tysiąca złotych nie można zwrócić uwagi na kast Ceberg XTRACE w pięknym, matowym czarnym kolorze. Kupimy go za 759 złotych. Wykonano go z policarbonu o najwyższej jakości. Kask posiada zapadkowe zapięcie i dostępny jest w dwóch rozmiarach skorupy. Kask daje gwarancję komfortu w czasie jazdy. Blenda przeciwsłoneczna jest przyciemniana dzięki czemu nawet w czasie dużego upału jazda będzie w pełni komfortowa. Kask jest dosyć lekki i waży niecałe półtora kilograma. Nieco droższy będzie Kask Ceberg V2R w cenie 907, 37 złotych. Posiada wielokanałową wentylację, dzięki czemu jest idealny na upały. Godny uwagi jest Kask AGV K-3 SV Solid za 949 złotych. To prawdziwe cudeńko zarówno pod względem wyglądu jak i funkcjonalności. Posiada odpinane wkładki wewnętrzne, dobrej jakości materiał z jakiego go wykonano, a także odporną na parowanie i zarysowania szybę, która jest przeciwsłoneczna.

Dla osób, które zawodowo zajmują się jazdą na motocyklu w sklepie znaleźć można prawdziwe skarby jeśli chodzi o kaski. Godne polecenia są kaski Schubert. Ich cena nie należy do najmniejszych, bo kask kosztuje aż 3299 złotych, ale jego jakość zwraca wydane na niego pieniądze. Każdy motocyklista, który ma sportowe ambicje będzie pod wrażeniem tego kasku. Przy jego produkcji pomagał sam Schumacher. Kask sprawdza się doskonale przy bardzo szybkiej jeździe, dzięki wysuwanemu spoilerowi aerodynamicznemu. Wyeliminowano wszelkie niedogodności, które w jakikolwiek sposób mogłyby rozproszyć kierowcę w czasie jazdy. Kask zabezpiecza przed szumem i drganiami. Dużą jego zaletą jest niewielka waga i wnętrze wykonane z dobrej jakości tkaniny.

Wszystkie z powyżej opisanych modeli kasków można znaleźć na stronach sklepu internetowego Mcs online.

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Motocykle Tue, 31 Jan 2017 09:36:41 +0100
Piaskowanie felg – z jakimi kosztami musisz się liczyć? http://www.twardziel.pl/motoryzacja/poradnik/piaskowanie-felg-z-jakimi-kosztami-musisz-sie-liczyc http://www.twardziel.pl/motoryzacja/poradnik/piaskowanie-felg-z-jakimi-kosztami-musisz-sie-liczyc Piaskowanie felg – z jakimi kosztami musisz się liczyć?

Piaskowaniem określa się proces, który umożliwia oczyścić daną powierzchnię w celu dalszej jej obróbki. Stanowi ono bowiem wstępną fazę malowania proszkowego i wielu innych działań, mających na celu odnowienie powierzchni. Sam proces odbywa się za pomocą strumienia sprężonego powietrza, które zawiera drobinki materiału ściernego i uderzając, ściera zniszczoną powłokę.

aluett przed i po 1280

Piaskowaniem określa się proces, który umożliwia oczyścić daną powierzchnię w celu dalszej jej obróbki. Stanowi ono bowiem wstępną fazę malowania proszkowego i wielu innych działań, mających na celu odnowienie powierzchni. Sam proces odbywa się za pomocą strumienia sprężonego powietrza, które zawiera drobinki materiału ściernego i uderzając, ściera zniszczoną powłokę.

 

Do piaskowania wykorzystuje się takie materiały jak: śrut, szkło, żużel, drobinki skorup orzechów kokosowych, lecz najczęściej elektrokorundu. Efekty, które osiąga się za pomocą piaskowania zbliżone są do szlifowania. Znaczącą różnicę zauważa się jednak w gładkości uzyskanej powierzchni. Po piaskowaniu powierzchnia jest idealnie gładka i odpowiednio szorstką w porównaniu z innymi metodami oczyszczania. Strumień powietrza, który jest wytwarzany podczas procesu, wraz z czyszczącymi drobinkami materiału ściernego doskonale docierają do wszelkich rogów i zakrzywień, dzięki czemu idealnie piaskowanie idealnie nadaje się do obróbki felg.

 

Felgi jak nowe

Jedną z najczęstszych usług w zakresie oczyszczania powierzchni jest piaskowanie felg aluminiowych. Taki rodzaj obróbki ściernej pozwala całkowicie oczyścić i wygładzić ich powierzchnię – również w miejscach trudno dostępnych, by przygotować ją do malowania lub lakierowania. W przypadkach, kiedy konieczne jest nie tylko oczyszczenie i odnowienie powierzchni, ale również usunięcie wgnieceń, rys i nierówności powstałych w związku z eksploatacją, sugeruje się, by po piaskowaniu wykonać dodatkowe szlifowanie i polerowanie powierzchni przed malowaniem proszkowym.

 

Piaskowanie felg w Warszawie – najdrożej?

Przeczytaj więcej o tym, jak dokładnie wygląda ten proces i gdzie wykonać piaskowanie felg w Warszawie: http://www.mireko.pl/piaskowanie/. W przypadku kosztów związanych z piaskowaniem felg w Warszawie zauważa się dużą różnorodność. Cena zależy między innymi od wielkości, rodzaju felg, tworzywa, z jakiego są wykonane oraz obszaru, jaki miałby być poddany procesowi oczyszczania. Przeważnie jako podstawę nalicza się standardową usługę renowacji, czyli usunięcie lakieru, piaskowanie, szlifowanie, malowanie wybraną metodą. Dodatkowo nalicza się opłaty za użycie dodatkowych lakierów zabezpieczających lub specjalnych kolorów, które nie należą do palety standardowej.

]]>
regnar@interia.eu (regnar) Poradnik Mon, 23 Jan 2017 10:35:16 +0100